Jakiego wybrać GPS-a, a może jakieś combo? Trudno radzić - każdy ma
sporo wyobrażeń na temat tego, jaka powinna być echosonda czy GPS.
Zazwyczaj ci, którzy kupują te urządzenia po raz pierwszy czują się
zagubieni. Postaram się, choć trochę pomóc w wyborze i być może ustrzec
Was przed dyskomfortem pozakupowym.
Pierwsza zasada, którą powtarzam do znudzenia: "Każda echosonda jest
lepsza od braku echosondy”. Jeśli nie macie dużo kasy nie przejmujcie
się, nawet prosta echosonda pomoże Wam niesamowicie, a jeśli dołożycie
do tego kunszt wędkarski, to na efekty nie trzeba będzie długo czekać.
Muszę Was jednak przestrzec: echosonda to bardzo niebezpieczna zabawka.
Ktoś, kto raz zacznie jej używać - już nie przestanie, gdyż pozostanie
zrośnięta z nim już na zawsze. Jeśli zapomnicie zabrać jej z domu, to
wrócicie choćby i 50 km. Będzie jak przyjaciel, wierny psiak, który
pomoże zajrzeć pod wodę i wytropi cel. Po jakim czasie trudno obejść się
bez takiej pomocy, bo jak wiecie do dobrych rzeczy człowiek
przyzwyczaja się bardzo szybko.
Wróćmy do wyboru.
Początkujący (pierwsza echosonda)
Najtańsze echosondy na rynku kosztują obecnie ok. 400 zł. To mniej niż
niektóre kołowrotki czy wędki, więc nie narzekajcie, że echosondy są
drogie. Praktycznie każdego stać już na taki wydatek Tańsze urządzenia
poleciłbym szczególnie dla wędkarzy, którzy nie lubią wydawać dużo
pieniędzy, a jednocześnie chcą skorzystać z dobrodziejstw, jakie niesie
posiadanie sonaru. Najtańsze wcale nie musi oznaczać najgorsze.
Wędkowałem z lodu, z taką echosondą na jeziorze Dargin. Jakież było moje
zdumienie, kiedy zobaczyłem na ekranie moją mormyszkę na głębokości 12
metrów. Obraz był co prawda słabiutki, ale jednak widoczny, co dla
urządzenia z najniższej półki jest dużym osiągnięciem.
Przykładem takiego urządzenia może być echosonda marki LOWRANCE X-4 Pro. Poniżej zamieszczam link do strony ze szczegółówym opisem tego produktu:
Jeśli mógłbym coś zasugerować to to, że warto również dokupić do echa
zestaw przenośny. Od jakiegoś czasu są na rynku zestawy przenośne,
umożliwiające ładowanie akumulatora bez konieczności wyjmowania go z
obudowy. Bardzo przypomina to ładowanie telefonu komórkowego - jest
wygodne i praktyczne.
Jeśli chodzi o GPS-y, to tutaj również są modele bardzo tanie, a
jednocześnie spełniające wszystkie oczekiwania wędkarzy. Najtańszy
nawigator GPS na rynku to wydatek rzędu 480 zł. Posiada wszystkie
potrzebne funkcje, a za taka cenę można go po prostu wrzucić do
wędkarskiego pudełka i poczekać, aż będzie potrzebny (mgła, noc lub inne
trudne warunki). Trzeba tylko pamiętać o zaznaczaniu miejscówek - tego
sam za nas nie zrobi.
Średnia pólka (jezioro/morze)
Dla bardziej zasobnych wędkarzy lub tych, którzy chcą sobie zmienić
prostą echosondę na coś bardziej wyrafinowanego polecam półkę cenową
1000-2000 zł. W tej grupie znajdują się urządzenia o dużo większej
rozdzielczości ekranu (320 , 480 i więcej pikseli w pionie) i mocy
(2400W, 4000W) sygnału ultradźwiękowego. Lepsza rozdzielczość ułatwia
obserwacje nawet małych obiektów na większych głębokościach.
W tej grupie znajdują się również echosondy, które można stosować na
morzu. Charakteryzują się one przetwornikiem dwuczęstotliwościowym i
mocą nie mniejszą niż 4000 W. Dzięki dużej sile sygnału są one w stanie
penetrować przepastne morskie łowiska o głębokości ponad 100 m. Jeżeli
więc planujecie wyprawy do Norwegii, to lepiej dołożyć trochę więcej i
kupić sonar o większej mocy, obsługujący przetworniki
dwuczęstotliwościowe.
Przykładem takiego urządzenia może być echosonda marki LOWRANCE Mark-5x Pro. Poniżej link do strony ze szczegółówym opisem tego produktu:
W grupie ręcznych GPS-ów w tych granicach cenowych dostaniecie
praktycznie wszystko, co jest potrzebne zarówno do wędkowania na
jeziorach, jak i na morzu. Ręczniaki z tej półki maja duże ekrany,
możliwość podłączenia zewnętrznej anteny, obsługują mapy morskie i
drogowe, można je podłączyć do komputera. W górnej strefie cenowej tej
półki można już też natrafić na odbiorniki z kolorowym ekranem, który
bardzo ułatwia prace z mapami (jesteśmy przyzwyczajeni do korzystania z
kolorowych map).
Link do strony, gdzie można poczytać o takich odbiornikach:
Segment najdroższych urządzeń zaczyna się od poziomu cenowego 2500, a
kończy grubo powyżej 10000 zł. W tym segmencie praktycznie występują
urządzenia będące połączeniem echosondy i GPS-a oraz duże plotery. Za co
płacimy? Generalnie za gabaryty i za kolorowy ekran, możliwość spięcia
wielu urządzeń w sieć oraz potężne moce sygnału, dzięki którym możemy
obserwować dno nawet na głębokości kilkuset metrów.
To właśnie w tej grupie znajdziemy urządzenia potrafiące nagrywać obraz
pojawiający się na ekranie echosondy w trakcie wyprawy wędkarskiej,
który potem w domu, w wygodnym fotelu przed ekranem komputera można w
spokoju analizować. Rozmiary ekranów najdroższych sonarów bardziej
przypominają laptopy niż wędkarskie zabawki. Takie wyposażenie najlepiej
nadaje się do łodzi z dużą konsolą, na której można wygodnie umieścić
całą tę elektronikę. Nie polecam dużych echosond jako sprzętu
przenośnego - nie są wygodne, zużywają dużo prądu i z tego względu
wymagają sporych akumulatorów.
Przykładem takiego urządzenia może być echosonda marki LOWRANCE Elite 5 Combo:
Ech - pomarzyć fajna rzecz, ale żeby dodać Wam otuchy powiem tylko, że
nawet najdroższa echosonda jest warta tyle, ile potrafi z niej wczytać
człowiek, więc nie zazdrośćcie posiadaczom ekskluzywnych cacek tylko
eksperymentujcie i uczcie się mowy swoich echosond - to najpewniejsza
droga do wędkarskiego sukcesu.
Poniżej polski filmik, który pokazuje działanie kilku wyżej wymienionych echosond:
Cezary Karpiński "ThinkBig Polska"
Tekst ukazał się w numerach 05,06/2005 "Wędkarskiego Świata".